Hej światło czyste przejrzyste ojczyste staczało się w historii w bielmie zapomnienia chcenia zdumienia ej poczekaj mam pomysł na film siedzi przy stole rodzina i dziecko ma czkawkę czkawka zmienia się w przerzucanie kanałów poznajemy matkę ojca córkę i syna rodzina idealna kształcąca się w zapominaniu koszmarów dzieciństwa wytapiająca w sierpie i młocie wspomnienia PRLu jest ich wielu w topielu w ubogim stanie zapomnienia krzywd niewyrządzonych tak taki byłem tacy byliśmy wszyscy odkąd pamiętam zasługiwałem na potwierdzanie w koło swojego istnienia, to poranne wstawanie do szkoły było oczywiste, to moje tu i teraz przypominało szkołę przetrwania do której można się przyzwyczaić. Nigdy nie wagarowałem poza dniem wagarowicza tak wtedy uciekałem szedłem kilometrami przez las i trafiałem do domu wujostwa. A jak to było z Twoją urojoną zazdrością o fantazyjne przyjęcie nadęcie wręcz w odmęcie no wiesz takie łajanie byka za zbrodnię krowy jej połowy charakteryzująca się wymionami dającymi w procesie przetworzenia pyszny serek waniliowy jednym słowem a może dwoma niech będzie esejem niech będzie fraszką na śmierć przyjaciela. Odszedłeś podobno miałeś udar a pamiętasz było lato a my w hamakach pod nami barany beczą okolice Zierikzee Holandia stop pióro
15 grudnia 2024
13 grudnia 2024
Idą Święta hej chłopcy dziewczęta mina święta nadęta padnięta ta zmiana w budowaniu bałwana zakrzywia horyzont zdarzeń bo w moim rozumieniu czwartek jest środą a środa to przebrany wtorek. Niedziela nie przeczę dniem jest uniesień podniet skorych do lotu jak przepiórka te piórka wiewiórka przedmieść jedyna w swoim rodzaju psychoza która znana jest w sowchozach co ja mówię szerzej. Hej porwali te panny prosto od Kmicica. Hej z wierzchu baranica a pod spodem smoking. Pamiętaj zmiana w poetyce bałwana to zmiana przebrana przerabiana razy wiele na pończochy kosmicznej kpiny przedpotopowej zarytej jak kotwica w rzeczywistości przebaczania za grzechy świata mody świata wygody świata młodych świata utopii wolnych konopi wolnego państwa zarządzanego stale przez mądrego brata zanoszącego się śmiechem historii śmiechem lasu tego Donbasu tej szalonej zbrodni przebaczonej ostatecznie przez Panią Światła wiekuistego które przeniesie w odmętach kosmosu kosmicznej zbrodni liczonej na eony na neony na betonowe lustra na zielone czerwienie i czerwone błękity bez kity bez zbędnych zapożyczeń bez wieloletniego wysadzania pola minowego utopii
12 grudnia 2024
Hej bracie psu kacie czy to cię nie dziwi czy to nie przekrzywi pokrzywi no wiesz czy cała ta elementarna dusza katusza katiusza czy to ego złego lebiego czy nie jesteś setnie rozczochrany czy twoja wizja totemiczna bierze się z trwania przy ideałach jesiennego liścia który pozmieniał się molekularnie w rekina młota tego młotka który latać przestał w triasie co ja mówię wcześniej bo już w kredzie miał za uszami za grzywką tą grzywną której spłacać nie trzeba na razie trzeba poczekać na wielkie cofanie luster to wielkie ujadanie zbrodni dnia wczorajszego który nadejdzie w przyszłym świecie amen